Jeśli martwisz się, że w sieci pojawią się twoje deepfake , nie jesteś sam – YouTube o ciebie martwi. Serwis chce cię chronić, prosząc o przesłanie na swoją stronę filmiku z twoim wizerunkiem oraz dokumentu tożsamości wydanego przez władze.
Chodzi o to, że ten gigant branży wideo będzie wykorzystywał własną sztuczną inteligencję do monitorowania serwisu pod kątem fałszywych filmów wykorzystujących wizerunek użytkownika. W zamian użytkownik zyskuje możliwość ich usunięcia.
Nie jest to jednak dostępne dla wszystkich. Jest przeznaczone dla celebrytów, osób wykonujących zawody narażone na ryzyko oraz – od niedawna – dla większości YouTube .
YouTube nad tą koncepcją, którą nazywa systemem „wykrywania podobieństw”, od momentu, gdy po raz pierwszy zaprezentował ten pomysł publicznie we wrześniu 2024 roku. W grudniu tego samego roku nawiązał współpracę z agencją Creative Artists Agency, w ramach której zaczął wykorzystywać tę technologię w odniesieniu do osobistości ze świata sportu i rozrywki.
W październiku ubiegłego roku firma rozszerzyła zakres wykrywania podobizn, obejmując nim większą liczbę twórców, a następnie w marcu ponownie rozszerzyła go, uwzględniając polityków i dziennikarzy. W zeszłym miesiącu ponownie poszerzyła zakres działania, udostępniając tę usługę gwiazdom Hollywood. Jak dodano, mogą z niej korzystać niezależnie od tego, czy posiadają YouTube .
Obecnie, zgodnie z najnowszym posunięciem, każdy, kto ukończył 18 lat i posiada selfie oraz dokument tożsamości, może się zarejestrować. Przynajmniej w teorii, ponieważ usługa nie została jeszcze udostępniona wszystkim. Dotyczy to wyłącznie twarzy; klony głosowe generowane przez sztuczną inteligencję to zupełnie inna kwestia.
Zagrożenie dla prywatności
Privacy ostrzegają, że system rozpoznawania twarzy YouTubemoże sprawić, że przekazywanie danych biometrycznych dużym platformom technologicznym stanie się normą, nawet jeśli YouTube , że dane te są wykorzystywane wyłącznie do ulepszania modeli rozpoznawania twarzy za zgodą twórców.
Na stronie pomocy poświęconej usłudze wykrywania podobieństwa YouTube , że twórcy mogą osobno zdecydować, czy ich szablony twarzy i głosu mają być wykorzystywane do ulepszania modeli wykrywania podobieństwa.
„Rejestrując się w usłudze wykrywania podobieństwa, możesz również wyrazić zgodę YouTube wykorzyst YouTube Twoich szablonów twarzy i głosu do opracowywania i ulepszania modeli wykrywania podobieństwa. Pomaga nam to tworzyć lepsze i dokładniejsze technologie wykrywania podobieństwa”.
Dodając:
„W każdej chwili możesz zrezygnować z wykorzystywania tych danych YouTubedo tworzenia i ulepszania modeli podobizn”.
YouTube popiera przepisy mające na celu walkę deepfakes, takie jak ustawy NO FAKES i TAKE IT DOWN. Mają one pomóc w powstrzymaniu nielegalnego wykorzystywania wizerunku innych osób w Internecie. Ustawa TAKE IT DOWN, która weszła w życie rok temu, skupia się wyłącznie na „intymnych materiałach wizualnych wykorzystanych bez zgody osoby przedstawionej”. Nie obejmuje to jednak innych rodzajów deepfakes, takich jak fałszywi politycy czy fałszywe rekomendacje celebrytów. Te stają się coraz bardziej powszechne. Ustawa NO FAKES, która nie weszła jeszcze w życie, ma znacznie szerszy zakres i przyznaje ludziom federalne prawa do własnego wizerunku.
Czy więc warto to zrobić?
Deepfakes – zarówno te o charakterze intymnym, jak i inne – stanowią niewątpliwe zagrożenie, zwłaszcza dla zyskujących popularność youtuberów. A bariera wejścia na ten rynek stale się obniża. Naukowcy z DeepMind, należącego do Google, odkryli, że większość nadużyć związanych z generatywną sztuczną inteligencją nie jest wcale skomplikowana; to zwykłe manipulowanie podobiznami, które może wykonać każdy, kto ma przeglądarkę.
Czy więc dla własnego bezpieczeństwa udostępnisz swoje zdjęcie i dokument tożsamości firmie, której praktyki w zakresie gromadzenia danych od lat są przedmiotem krytyki, i będziesz mieć nadzieję, że jej zasady się nie zmienią? A może zrezygnujesz z tego i będziesz mieć nadzieję, że deepfake nie zdecydują się na ciebie?
Twórcy komentujący film opublikowany na YouTubesześć miesięcy temu, w którym zaprezentowano tę usługę, nie byli pod wrażeniem. Jeden z komentujących napisał:
„Byłem w 100% za, aż do momentu, kiedy trzeba było przesłać dowód tożsamości. To sprawia, że czuję się bardzo nieswojo”.
Podobnie jak kilka innych osób, które narzekały, że trudno jest doprowadzić do rozpatrzenia wniosków o usunięcie treści, ktoś inny dodał:
„Gdyby YouTube reagował na tego typu zgłoszenia, byłbym bardziej przychylny temu rozwiązaniu”.
Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się skorzystać z tej usługi, czy nie, pamiętaj, żeby podchodzić do tego z rozwagą.




