Oszuści wykorzystują sztuczną inteligencję do sprzedaży kwiatów, których nie ma w naturze

| 7 lipca 2026 r.
Oszuści wykorzystują sztuczną inteligencję do sprzedaży kwiatów, których nie ma w naturze

Mieliśmy już do czynienia z oszustwami deepfake , materiałami deepfake bez zgody osób na nich widocznych oraz deepfake . A teraz musimy zmierzyć się z… deepfake ?

No tak, oszustwa związane z nasionami generowanymi przez sztuczną inteligencję stały się już rzeczywistością. Serwis 404 Media ujawnił oszustów sprzedających nasiona roślin, które rzekomo kwitną w kształcie ptaków, motyli i kocich głów, a do tego mają liście w jaskrawych barwach i niemożliwe do uzyskania gradienty kolorów. Ogłoszenia pojawiają się na eBayu, Amazon i Etsy, a platformy te z trudem nadążają za sytuacją. Rośliny te nigdy nie istniały – są jedynie wytworem gorączkowych marzeń handlarzy pragnących szybkiego wzbogacenia się.

Nie należy mylić tego oszustwa związanego z nasionami z incydentem dotyczącym niechcianych nasion, przed którym ostrzegała FTC w 2020 roku. W tamtym przypadku ludzie otrzymywali pocztą paczki z nasionami, których nigdy nie zamawiali.

Było to oszustwo typu „brushing”, w ramach którego oszuści wysyłali nieświadomym odbiorcom paczki z nasionami o niewielkiej wartości. Dzięki temu mogli zarejestrować te osoby jako zweryfikowanych nabywców na platformach e-commerce, aby następnie wykorzystać ich konta do tworzenia fałszywych recenzji prawdopodobnie podrobionych produktów. Zdezorientowani „klienci” nie mieli o tym pojęcia.

Ci oszuści chcieli zdobyć status zweryfikowanego nabywcy. Tym razem celem jest sam zysk z nasion. Oznacza to, że muszą one wyglądać intrygująco i atrakcyjnie.

Sztuczna inteligencja znacznie to ułatwia. Oszust, który kiedyś musiał w programie Photoshop wklejać fikcyjny kwiat na prawdziwe zdjęcie, może teraz wpisać polecenie do silnika AI i w ciągu kilku sekund uzyskać fotorealistyczny kwiat. Oznacza to, że może generować setki takich bezsensownych obrazów roślinnych praktycznie bez żadnego wysiłku.

Oszukiwanie ofiar, wyłudzając od nich po kilka dolarów za każdym razem

Dzięki tym możliwościom sztucznej inteligencji oszuści z łatwością podnoszą poziom swoich drobnych oszustw. Nie wyobrażamy sobie, żeby ludzie wydawali na te nasiona oszczędności całego życia. Rzeczywiście, po 20 sekundach poszukiwań znaleźliśmy na popularnej platformie e-commerce podejrzany ogłoszenie sprzedawcy z Shenzhen, oferującego nasiona kwiatów o kształcie kociej twarzy za równowartość około 5,75 dolara.

Nawet jeśli ktoś zamówi kilka paczek, nadal zakładamy, że większość pojedynczych oszustw związanych z „seedami” będzie należała do tych 23% przypadków oszustw, które według Gallupa wiążą się ze stratami poniżej 100 dolarów. Chociaż oszustwa związane z inwestycjami w kryptowaluty często przynoszą przestępcom ogromne zyski, to bez wątpienia można zarobić również na oszustwach w handlu elektronicznym charakteryzujących się dużą liczbą transakcji o niskiej wartości.

Ach, dlaczego uznaliśmy ogłoszenie sprzedawcy za podejrzane? Oto dlaczego:

„Storczyki o twarzach kotów” sprzedawane na eBayu, Amazon Etsy
„Storczyki o twarzach kotów” sprzedawane na eBayu, Amazon i Etsy

Tak, storczyki o „kocich twarzach” faktycznie istnieją, co nieco komplikuje sprawę. Płatki mogą przypominać wąsy, a wzory na nich mogą nieco przypominać oczy i nos. Ale w rzeczywistości wyglądają one tak, jak ten poniżej, a nie jak ten szalony, psychodeliczny cud powyżej. Jeśli uważasz, że to prawdziwy kwiat, mamy dla ciebie na sprzedaż kilka magicznych spinaczy biurowych.

Huntleya burtii: prawdziwa storczyk o „kocie twarzy”
Huntleya burtii: prawdziwa „storczyk o twarzy kota”

Co faktycznie mogą zrobić kupujący

Wykrywanie nadal odbywa się na podstawie obserwacji wizualnej, a nie metod kryminalistycznych. Żadna pieczęć nie gwarantuje, że kwiat jest prawdziwy. Pomocne jest jednak kilka rzeczy:

  • Najskuteczniejszym sposobem na sprawdzenie tego jest zdrowy rozsądek. To, że coś wzrusza cię do głębi, nie oznacza jeszcze, że powinieneś sięgać do portfela. Jeszcze raz odsyłamy cię do zdjęcia powyżej. Weź więc głęboki oddech i zadaj sobie pytanie, czy to naprawdę wygląda na wiarygodne.
  • Przed złożeniem zamówienia sprawdź łacińską nazwę botaniczną. Jeśli dana odmiana nie figuruje w bazie danych uniwersyteckiego centrum doradztwa rolniczego, w wyszukiwarce RHS Plant Finder ani w katalogu renomowanej specjalistycznej szkółki, podchodź do tej oferty z ogromnym sceptycyzmem.
  • Kupuj nasiona od renomowanych firm nasiennych, które mają fizyczny adres w Twoim kraju, podają oficjalne wskaźniki kiełkowania i działają na rynku dłużej niż trwa obecny sezon ogrodniczy.
  • Jeśli jednak chcesz zaryzykować i skorzystać z usług zagranicznego sprzedawcy, sprawdź, czy wspomniano o certyfikatach importowych. Nasiona importowane do Stanów Zjednoczonych zazwyczaj wymagają albo świadectwa fitosanitarnego, albo – w przypadku kwalifikujących się niewielkich ilości – zezwolenia USDA APHIS PPQ 587.

W tym przypadku szkoda dla pojedynczej osoby jest niewielka, ale stanowi to zapowiedź tego, jak tania generatywna sztuczna inteligencja wpływa na każdy rynek, który opiera się na zaufaniu do zdjęć produktów.

Oszuści potrafią teraz błyskawicznie założyć sklep, stworzyć cały katalog nierealnych produktów i zniknąć, zanim w Twoim ogrodzie pojawią się pierwsze pędy czegoś, co okaże się zwykłym, nudnym rozmarynem. Nadszedł czas, by podchodzić z jeszcze większym sceptycyzmem do ofert w sklepach internetowych, które jako dowód opierają się wyłącznie na oszałamiających zdjęciach.


Coś wydaje się nie tak? Sprawdź to przed kliknięciem.  

Malwarebytes Guardpozwala błyskawicznie analizować podejrzane linki, teksty i zrzuty ekranu.  

Dostępne w ramachMalwarebytes Premium na wszystkie Twoje urządzenia oraz wMalwarebytes na iOS Android.  

Wypróbuj za darmo → 

O autorze

Danny Bradbury jest dziennikarzem specjalizującym się w technologii od 1989 roku i niezależnym pisarzem od 1994 roku. Zajmuje się szeroką gamą zagadnień technologicznych dla odbiorców od konsumentów po twórców oprogramowania i dyrektorów ds. informatyki. Pisze również artykuły dla wielu dyrektorów zarządzających w sektorze technologicznym. Pochodzi z Wielkiej Brytanii, ale obecnie mieszka w zachodniej Kanadzie.