Flock chce, aby prywatność spotkała się z nadzorem w połowie drogi

| 27 sierpnia 2026 r
Kamera ALPR typu Flock

Dyrektor generalny Flock Safety, Garrett Langley, uważa, że ​​Stany Zjednoczone potrzebują „kompromisu” między prywatnością a bezpieczeństwem publicznym.

To zgrabne określenie, ale nie lubię, gdy słowa „kompromis” i „prywatność” są ze sobą tak blisko powiązane.

„Kiedy ludzie mówią tylko o jednym z tych aspektów, prywatności i bezpieczeństwie, stawiają na niewłaściwym poziomie priorytety. A tym, co powinno być priorytetem dla nas jako kraju, jest kompromis”.

Apel Langley o kompromis pojawił się w momencie narastającego oporu firmy wobec jej sieci automatycznych czytników tablic rejestracyjnych (ALPR). Sprzeciw zaczął negatywnie wpływać na działalność Flock, zarówno komercyjnie, jak i operacyjnie, a agencje dezaktywowały kamery lub anulowały umowy .

Problem polega na tym, że społeczeństwo już wcześniej dopuszczało się takich naruszeń: ruchy ludzi były rutynowo rejestrowane, przechowywane, przeszukiwane, a w niektórych przypadkach udostępniane daleko poza społecznościami, które zainstalowały kamery.

Systemy ALPR firmy Flock gromadzą szczegółowe dane o tym, gdzie poruszają się pojazdy, a następnie udostępniają je organom ścigania na potrzeby dochodzeń. Langley twierdzi teraz, że firma chce większej regulacji i rozliczalności. Flock zapowiada skrócenie zalecanego domyślnego okresu przechowywania danych do siedmiu dni i wprowadzenie do końca roku obowiązku stosowania kodów spraw przez organy ścigania oraz narzędzia audytowego do sygnalizowania podejrzanego dostępu.

Są to mile widziane ustępstwa, jednak nie rozwiązują one zasadniczego problemu: szybko rozwijająca się, prywatna sieć nadzoru może zamienić zwykłe podróże w przeszukiwalne dane historyczne.

Sprzeciw nie osłabł; wręcz przeciwnie, nasilił się. NPR donosi , że kamery padły ofiarą aktów wandalizmu w co najmniej 36 stanach. Wandalizm nie jest ani skutecznym, ani zgodnym z prawem rozwiązaniem, ale jego skala stanowi użyteczny miernik tego, jak bardzo wiele osób czuje się wykluczonych z decyzji dotyczących nadzoru w swoich społecznościach.

Prawdziwy kompromis nie zaczynałby się od założenia, że ​​powszechne gromadzenie danych jest nieuniknione, a następnie negocjowania okresu ich przechowywania. Początkiem kompromisu byłaby demokratyczna zgoda, ścisłe ograniczenia dotyczące sposobu wykorzystywania danych, niezależnie egzekwowalne mechanizmy kontroli dostępu, publiczne raportowanie, znaczące możliwości rezygnacji z dostępu, tam gdzie to możliwe, oraz jasny wymóg, aby nadzór był konieczny i proporcjonalny.

Wezwania do kompromisu są również trudniejsze do potraktowania poważnie, gdy prezes został oskarżony przez stację 404 Media o wprowadzanie policji w błąd w sprawie doniesień o sprawie związanej z aborcją. Według 404 Media, jego relacja jest sprzeczna z dokumentami sądowymi i raportami policyjnymi. To oskarżenie sprawia, że ​​jego publiczne wezwania do kompromisu są znacznie trudniejsze do zaakceptowania.

Flock ma rację w jednej kwestii: potrzebna jest odpowiedzialność. Jednak wzywanie do „kompromisu” po tym, jak kamery już działają, drastycznie ogranicza wybór pozostawiony społecznościom. Privacy nie jest kartą przetargową, której należy się wyzbywać, gdy dostawcy sprzętu do monitoringu obiecują bezpieczeństwo.


Przeglądaj, jakby nikt nie patrzył. 

Malwarebytes Privacy VPN Twoje połączenie i nigdy nie rejestruje Twojej aktywności, dzięki czemu kolejna przeczytana przez Ciebie wiadomość nie będzieCię osobiście dotykać.Wypróbuj za darmo → 

O autorze

Pieter Arntz

Badacz złośliwego oprogramowania

Przez 12 lat z rzędu był Microsoft MVP w dziedzinie bezpieczeństwa konsumentów. Mówi w czterech językach. Pachnie bogatym mahoniem i oprawionymi w skórę książkami.